czwartek, 26 września 2013

Prawdziwe życie

4 lata później..
                     Obudziłam się.. Po co? 4 lata temu.. Przypominam sobie  jak przez mgłę.. Okazało się, że mam jakiegoś guza.. Później z tego co opowiadali mi rodzice to byłam cztery lata w śpiączce..  Teraz obudziłam się i żałuję.. Może  byłoby lepiej gdyby mnie nie było..  Widzę znajome oczy.. Nie możliwe żeby to był on.. 
- Cicho..- i usnęłam..
----------------------------------------------------------------------------
zero weny ;< chyba dam końcówkę na którą już od dawna mam pomysł.. i zakończę swoją radosną twórczość;< przepraszam..

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Do całej rasy męskiej!

Nie daj się zwieść jej  jasnemu spojrzeniu
słodkim uśmiechom
drobnej postawie
długim blond włosom..
Pozornie pięknemu ciału.
Ona nie oszczędzi Cię. 
Wyszarpie z Ciebie ostatnią wolę walki. 
Osaczy Cię, porwie, zniszczy..
Będziesz jej kukłą.
Ona będzie się przy tym świetnie bawić a Ty będziesz cierpieć.. 
Tak ja jeszcze nigdy nie cierpiałeś.
Żeby nie było , uprzedzałam.
Ale ty słyszałeś tylko jej słowa.
Widziałeś tylko ją.
Teraz.. 
Gdy już wszystko jasne. 
Masz ją , upragnioną zdobycz.
Ona ma Ciebie nową zabawkę.

Cóż się stało?
Czemu nie widzę już tego uśmiechu u Ciebie?
Czemu nie patrzysz już z takim uwielbieniem?
Czar prysł?

Nie przyjmowałeś do świadomości, że to tylko złudzenie!


 

Burning Star

Leżała bezsilna. 
 Jasne światło przestało już świecić.
Teraz zostały  jedynie delikatne promyki.
Jej uśmiech przepadł. 
Nawet nie widać już  konturów.
Nawet jej drobne ręce. 
Nawet jej drobne nogi.
Został z nich tylko jakiś cień, które wskazuje, że nadal są.
Mały jasny punkcik przypomina Ci, że nadal istnieje. 

Ona straciła siły. 
Straciła chęć walki o siebie.
To jednak ta sama...
Gwiazda- Wypalona gwiazda.
Została tam na niebie. 
Chowając się na dnie całej galaktyki.


środa, 17 lipca 2013

Prawdziwe życie VII

W końcu na scenie pojawił się cały skład zespołu "Dead Thoughts". Wokalista odezwał się swoim ostrym, głębokim głosem.:
- Jesteśmy Dead Thoughts. Odzyskujemy ogień, który  w was gaśnie. Przejmujemy go i zamieniamy w muzykę.
 W jednej chwili zamarłam. Światło nadal było zgaszone. I zamiast zobaczyć każdą sylwetkę wyraźnie, tłum zobaczył tylko czwórkę cieni. Czwórkę? Kim była pozostała osoba? Kim byli inni? Darren. Jego głosu nie da się pomylić. To musi być On, ale to nie może być to. Nie było go wcześniej. Ukrywa się? 
Nagle reflektor rzucił blade światło na basistę, który jednym ruchem uciszył całą salę. Porażał swoim wyglądem. Duże, wyraźne ,zielone oczy. Zgubiłam się. Zaczął wygrywać solówkę na swoim instrumencie.  To pulsujące brzmienie wywołało u mnie dreszcz. Zamknęłam oczy i zaczęłam poruszać się w tym hipnotyzującym rytmie. Miałam wrażenie, że na sali jestem tylko ja, sama. Miałam wrażenie, że " Dead  Thoughts" grają tylko dla mnie. Wystrzeliły pierwsze słowa piosenki, choć była po angielsku wiedziałam o czym śpiewają. W głowie co raz tłumaczyłam słowa: " Zamknięci w pułapce(...) Odnaleźliśmy Ciebie i teraz razem szykujemy się do skoku"  Znów dreszcze gdy uświadamiam sobie o czym śpiewają. Kawałek nosił tytuł "Faraway" - obcy, nieznany.  "nie mogę patrzeć w lustro. Widzę tam obcą osobą, w którą się zmieniłem. W moich oczach cały czas widzę Ciebie choć tak dawno odeszłaś. Teraz jestem nieznany. Zapomniany."  Kolejne słowa odbijały się w mojej głowie.  
                         Wracałam do domu nie gubiąc wspomnienia tych zielonych oczu i głosu Darrena. Cały czas nuciłam piosenkę " Faraway" - "nie mogę uwierzyć,że teraz jestem dla Ciebie obcy. W przyszłości razem dosięgniemy nieba by tylko pozostać sobą" .Moje łzy mieszają się  z tymi z nieba. Deszcz ciągle obijał się o mnie ostrymi kroplami. Szłam ulicami. Było ciemno. Nigdy nie chodziłam sama w ciemności. Nie bałam się choć może było to tylko złudne wrażenie bo pod powłoką mojego ciała aż drżałam  ze strachu.. Nawet nie wiem czemu płaczę. Bo co? Bo był tam, śpiewał? Bo zauważyłam niebezpieczne piękno oczu basisty? Bo wiedziałam, że jestem nikim w porównaniu do nich? W moim umyśle kłębiło się wiele pytań, które tylko potęgowały mój smutek.. 
                CDN.. :)
--------------------------------------------------------------------------------
  Wiem, dawno nie pisałam jednak nie miałam weny twórczej. Dobrze, dla mnie , że dałam zrzucić trochę tempo bo teraz gdy opublikowałam ten rozdział jestem na prawdę z siebie zadowolona :* miłego czytania ;3  Do następnego..;3

sobota, 29 czerwca 2013

Prawdziwe życie VI

                          Tygodnie mijały tak szybko, że nawet nie zdążyłam wszystkiego przemyśleć przypomnieć. Szkoła i przyjaciele pochłaniały całe moje życie. Darren jakby rozpłynął się w powietrzu. Nie utrzymywałam z nim kontaktu. Może tak będzie lepiej. Może lepiej dla mnie jeśli będę się trzymać z dala od wszystkiego co niebezpieczne. Codziennie ten sam plan: Szkoła> Spotkanie z Heylie i Lorenzo> dom>plaża>dom.  Na tym kończyło się moje życie.. 
                    Potrzebowałam odrobiny czegoś nowego by nie zapaść się w rutynie. Trochę świeżego powietrza. Czcze marzenia. 
                   Znów poniedziałek. Poszłam do szkoły zbyt wcześnie, musiałam jeszcze czekać. Dziś miał się odbyć bal powitalny i występ nie  znanego mi zespołu ,, dead thoughts" - Jezu- jedyne co wyszło mi z ust po przeczytaniu nazwy z ulotki.
Praktycznie wszystkie dziewczyny chodziły  z ich logo wypisanym na koszulkach. Każdy z niecierpliwieniem czekał na ich występ. Wszyscy szeptali coś o Dead Thoughts . 
                      Przyszedł czas balu. Weszłam na sale z Heylie. 
- Czy to rzeczywiście możliwe, że o nich nie słyszałaś?- pytała z niedowierzaniem.
-Never. 
-Wow. 
 Ciemność i dym unoszący się w powietrzu przecinału kolorowe lasery i światła. 
Dj zapowiedział wejście zespołu i nagle wszyscy ucichli. Przestali tańczyć, krzyki i wiwaty. Na scenę wyszedł perkusista i wokalista zespołu..

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Prawdzie życie V

                           Mijały kolejne dni. Może miesiące. Czas rozpocząć nowy rok szkolny. Z dala od tego co tak bardzo kochałam, co było dla mnie taką przystanią bezpieczeństwa. A dziś, nowa,czysta  kartka którą muszę zapisać od nowa. I tylko ode mnie zależy jak ją rozpocznę.. 
Weszłam do szkoły pewnym krokiem z podniesioną głową. Babcia zawsze przypominała mi bym nie kryła się za zasłoną włosów. Przydzielono mnie do klasy "z" jak Zorro. Zamaskowany wojownik. Ja bezbronny człowiek, otwarty na krzywdę, bez maski. 
W ławce musiałam usiąść z pewną dziewczyną. Tyko tam było miejsce. 
-Jestem  Heylin.- wyrwała mnie z stanu zagubienia.-Widzę, że jesteś nowa. Nie martw się ta szkoła tylko na rzut oka sprawia wrażenie takiej okropnej.- Wreszcie spojrzałam na nią. Moja towarzyszka okazała się niską szatynką z burzą długich, gęstych loków. Szczery uśmiech u niej i wydało mi się, że może jednak nie będzie tak źle.
Po zajęciach poznałam jeszcze pare przemiłych osób: Caroline, wysoka dziewczyna z wiecznie prostymi rudymi włosami i sarnimi, wielkimi jak spodki oczami. Stuart, klasowy nieudacznik. Cóż, był zbyt nieśmiały na jakiekolwiek bliższe znajomości, choć wydał się sympatyczny. Jednak gdy tylko usłyszałam Jego imię, nie mogłam opanować się choć od delikatnego śmiechu. Rzeczywiście Stuart Malutki. Kilka nieciekawych osób m. in.: Stell, Marika i Diana. Córki jakichś wpływowych ludzi. Myślą, że są greckimi boginiami. Może ich widok przypomina modelki wyłowione prosto z żurnali, ale charakter..? Zero. Kilka osób spoza klasy: Lorenzo, ciemnoskóry chłopak. Podobno mieszany, Afroamerykanin. Chyba każda dziewczyna na sam widok jego słodkich dołeczków pada, jednak nie ja. Przecież ja, jestem inna. Jak zwykle odstaję od normy. Nauczycie.. ciut bardziej wymagający niż poprzedni, jednak da się lubić. Heylie okazała się przesympatyczną osobą. Otworzyła przede mną nowy świat i uczyniła go przynajmniej trochę mniej nieznanym..

czwartek, 13 czerwca 2013

Prawdziwe życie IV

                       Przenieśliśmy się na sam brzeg morza. Byłam cała mokra od deszczu, fal rozpryskujących się o moje nogi. Nie obchodziło mnie to. Co dziwne, odkąd tu przyjechałam ani razu nie myślałam o zostawionych przyjaciołach. Zostawionej szkole, otoczeniu. Wszystkiemu co tak bardzo bliskie. Żyję wspomnieniami, najdrobniejszymi szczegółami. Rodzice zawsze mieli za złe to, że odziedziczyłam po babci niektóre cechy takie jak sentymentalność, delikatność.. Moja niekorzyść. Nie zauważyłam nawet kiedy i jak Darren zniknął. Zrobiło się mi przykro. Z oczu poleciały łzy tęsknoty nie tylko za nim ale za wszystkim co tak znane. Co moje..
-Darren..- wyszeptałam, z moich  oczu poleciała łza. Odszukałam jego oczu w pamięci. -Lizzie..-następne słowo wypowiedziane szeptem, który przerwał cichy szloch. Kolejna łza. A On, tak jakby czytał w moich myślach..Widziałam Go. Naprawdę Go widziałam. Stał na brzegu klifu przyglądając się mi a może to moja wyobraźnia bo tak naprawdę wpatrywał się w morze.. 

piątek, 7 czerwca 2013

Prawdziwe życie III

                     Dotarłam do domu. Byłam tak strasznie zmęczona. Burza, deszcz,wiatr.. Wyciągnęły ze mnie wszystkie siły ..
Dreszcz spowodowany nie tylko zimnem. Ostatnia myśl aby powrócić tam jutro. Usypiam z uśmiechem na ustach.
                    Nowy dzień, nowe problemy, nowe myśli, nowi ludzie. Z  każdym dniem poznaje siebie od nowa.Poznaję innych. Odkrywam nowe moce..
                     Znów melancholia, która wisi powietrzu. Napięcie. Chyba znowu zapowiada się na burze. Rodziny nie było. Pojechali do Galerii.. Znając życie pewnie zostaną tam cały dzień. Ja nie miałam na to ochoty.
                        Założyłam duży dres, bluzę, naciągnęłam kaptur na głowę i wyszłam. Deszcz nieustannie padał. Obijał się o moje kruche ciało. Błądziłam po mieście przemoczona. Pomyślałam, że może wybiorę się na plażę. Tak też zrobiłam. Usiadłam pod klifem z podciągniętymi kolanami. Morze wyglądało dziś cudownie. Jego barwa, która zwykle była zielononiebieska teraz przyjęła odcień szarości. Piana na pisaku. Gwałtownie obijające się fale o brzeg.
Miałam nienaturalną ochotę do niego wskoczyć. Szybko odgoniłam od siebie tę myśl. Może nie jestem tak w pełni świadoma i inteligentna ale nie mam jeszcze myśli samobójczych.
Nagle zauważyłam ciemną postać idącą brzegiem.. Darren?-pomyślałam. Jakby czytał mi w myślach odwrócił się w moją stronę i pomachał. Odmachałam mu i zamknęłam oczy w poszukiwaniu spokoju.. Gdy je otworzyłam spojrzałam w oczy osoby,która się przysiadła. Nie wiedziałam nawet kiedy, chyba zupełnie oderwałam się od świadomości. Dwie, czarne otchłanie.. Tylko jedno takie spojrzenie na całym wielkim świecie, jak nie na całej galaktyce. Tych oczu nie da się pomylić. Rozpoznałabym je wszędzie..Oczywiście moim "nieznajomym" okazał się Darren. 
-Cześć- przywitał się i usiadł obok.- Co tam?
-Heej.. Nieciekawie.. - to nic nowego- myślę.
-Okej.- przelotnie dotknął mojego ramienia a ja jak za porażeniem zadrżałam..---cdn;)

wtorek, 4 czerwca 2013

Prawdziwe życie II

                              Siedzieliśmy tak bez słowa jakiś czas.. Cóż.. Chyba nikomu nie śpieszyło się z nawiązaniem konwersacji.. W końcu. Odezwał się:
- Jestem Darren.-  Dreszcz przeszedł mnie na sam dźwięk jego głosu.Był tak głęboki, tak ostre brzmienie jakiego jeszcze nigdy nie słyszałam. Zdawało się jakby ciął nim powietrze. Dopiero po paru sekundach się ocknęłam.
-Naomi...- mój głos brzmiał nienaturalnie, drżał. Wobec niego czułam się taka bezbronna.. Lustrowałam go od góry do dołu, chwilę zatrzymując się na oczach.. 
Zaraz opamiętałam się  na dźwięk jego głosu:
- Gdzie chodzisz  do szkoły?
-Na razie nigdzie, przecież są wakacje..- odrzekłam z uśmiechem, jednak  on tak jak wcześniej pozostał z kamiennym, niczym nie wzruszonym wyrazem twarzy. Od razu spoważniałam.
- Mhm.. A gdy skończą się wakacje? Przecież nie będą wieczne..-  Ostatnie zdanie dodał prawie szeptem.
- Szkoda.. Przeprowadzam się.. Właśnie tutaj.. Także jeszcze nie wiem.
- Ja, ostatnia klasa gimnazjum. A Ty? Pewnie pierwsza?
-Mhm.. Zgadłeś..- mrukłam zupełnie zbita z tropu.
- W takim razie, co taka bezbronna  istota jak Ty  robi sama, na plaży kiedy prawdopodobnie rozpęta się sztorm?..
-Podziwia widoki, myśli..- utkwiłam wzrok gdzieś, daleko, na morzu, w ten niewidzialny punkt. 
-Pięknie prawda? - odezwał się po chwili ciszy..
-Tak, uwielbiam morze.. Ono jest wolne..
- I nie obliczalne, tak jak ludzie.. Niektórzy..- powiedział to tak cichym szeptem lecz i tak usłyszałam.. Bo jak można nie słyszeć takiego głosu? - To ja będę się zbierał..Do zobaczenia Naomi..-wstał i odszedł w kierunku klifu, małego,  ciemnego przejścia..
-Do zobaczenia, Darren.. - mruknęłam już cichutko, sama do siebie. Zauważyłam małą zwiniętą karteczkę, wsuniętą lekko pod kamień.. Rozwinęłam ją:
,, Jestem każdego wieczoru, przy klifie. Będę w nadziei, że może znów Cię zobaczę.. Mała przyjaciółko.. "
                                                  Darren.

             Wracała do domu z obrazem jego oczu wymalowanym w swojej pamięci.

                    

sobota, 1 czerwca 2013

Prawdziwe życie I

(opowiadanie,które przyczyniło się, że zaczęłam pisać)

              Tego dnia  wyjeżdżaliśmy z rodziną na wakacje, nad morze. Była zimna, nieprzyjemna pogoda. Wiał strasznie silny wiatr. Nie zapowiadało się aby w tygodniu jakoś się poprawiło.
           Gdy dojechaliśmy na miejsce wszyscy byli w kiepskich humorach spowodowanych nieprzyjemną atmosferą. Cała rodzina położyła się i po chwili wszyscy spali. Oprócz mnie.
Nie mogłam zmusić się do snu. Postanowiłam wybrać się na plaże.
          Ubrałam czarną, grubą bluzę, podkoszulek,
ciemne spodnie oraz zakryte buty i wyszłam.
          Tak strasznie lubię deszcz..Miliony, samobójczych kropel. Wykonują swój własny smutny taniec.
         Rozpadało się na dobre. Jednak nie zrezygnowałam. 
            Wędrowałam plażą, po mokrym piasku. Rozgniewane morze odbijało się falami o kamienie ułożone na brzegu.
             Byłam trochę przybita. Próbowałam oczyścić głowę ze wszystkich smutków i problemów. Nie wiedziałam jak przeżyję te tygodnie. 
               Moimi najwierniejszymi  przyjaciółmi okazują się książki.
             Zmęczona wędrówką pod wiatr, podwinęłam spodnie i usiadłam na jednym z kamieni przy brzegu. Byłam tak zamyślona i pochłonięta rysowaniem na piasku, że nie zauważyłam jak ktoś się do mnie przysiadł.Nieznajomy nie fatygował się nawet przedstawić. Trochę się przestraszyłam przez kilka pierwszych chwil, lecz strach szybko przepędziło uczucie zachwytu jego widokiem.
               Nigdy nie widziałam tak czarnych oczu. Nie wiedziałam nawet gdzie zaczyna się źrenica. Wydało mi się, że pochłonęła ona tęczówkę.
Dwie szklane tafle bez dna.. Dwie otchłanie, w których zatopiłam się bez reszty. Coraz głębiej się zapadałam. Podziwiałam niebezpieczeństwo, wzburzenie jakie się w nim kryło. 
           Nigdy nie zastanawiałam się, dlaczego człowieka pociąga tak wzburzone morze? Albo wielkie burze, które pozwalają do głębi poczuć siły drzemiące w naturze?  To właśnie to. Jest taki. Niebezpieczne, wzburzone morze. Ryk fal, wiatr tak silny, że zapiera dech w piersi, ale tylko on tak na prawdę sprawia ,że czuję, że żyję.
---------------------------------------------------------------------
Coś w stylu opowiadania ze sprawdzianu próbnego. Niektóre słowa i pomysł  zaczerpnięte ze " Scarlett" Barbara Boraldi 
            
           
            

środa, 29 maja 2013

Ten stan

Słodkie, słodkie marzenia..
Ach..
Słodkie, słodkie wspomnienia..

Gorzkie, gorzkie  łzy..
Wpadła w ten stan odurzenia..
I jeszcze pora, wszędzie kwitną bzy..
Ona tak bardzo skupiona celem zapomnienia.

Zapomniała o świecie, który ją otaczał..
Wszędzie błąkają się cząstki wspomnienia..
Skąd mogła wiedzieć, że ten stan nic nie oznaczał?

Mała, bezbronna błąkała się po świecie.
Chowała się w zakamarkach nocy.
Dotarła do momentu, nie wiedziała że jest już tak blisko, przy mecie..

Bezsilna dotarła do snu.
Codziennie prześladowało ją jedno to samo.
Ciągle te same oczy.. 
     A ona wciąż ucieka.



piątek, 24 maja 2013

Za ścianą euforii

Czuła euforie pośród swych łez..
Słodkie szaleństwo  od dawna się w niej wzbierało.
Tak zwykłe słowa wśród pouczających tez.
Ostatniego ranka wybuchła już śmiało.

Wszystko obaliła.
Została już sama wypełniona szczęściem.
Łzy oddaliła,
Kryła się z odejściem.

Szaleństwo ubrała w te słowa.
Wyduszony śmiech.
Chciała teraz krzyczeć, Chciała tylko to.. 
Nagle wróciła jej mowa.
Myślała: Tamte zdarzenia to tylko zwykły pech.


Czuła to wszystko tak bardzo,  dokładnie.
Urwisko szczęścia, wodospad szaleństwa.
Nagle przestraszyła się, że zwyczajnie spadnie.
Nie chciała wracać do rzeczywistości, znów poczuć te łzy przekleństwa..

piątek, 17 maja 2013

Szklana dusza

Wykończona wierzyła w każde słowo..
Naiwna dała sprzedawać sobie każde kłamstwo...

Zamykała oczy znów obraz minionych zdarzeń..
Znów słyszy te krzyki, kłótnie- czy one były prawdziwe?
Znów słyszy ten szyderczy śmiech..

Uniósł wysoko i puścił..
Puścił!Chciał by jej delikatne ciało znikło..
Chciał zobaczyć jak jej dusza rozsypuje się na miliony kawałków..
Ona.. taka delikatna, przeźroczysta..

Szklane oczy..
Porcelanowe ciało..
Wszystko wymalowane..

Żadnego znaku siły..
Przecież nie mogła z nim walczyć..
Nie potrafiła..

Uzależniła się od niego..

Szukała słodkich wspomnień..

Miała mnóstwo czasu...
Mnóstwo czasu by zatopić się w gęstej otchłani rozpaczy,
by analizować każdą łzę..

poniedziałek, 13 maja 2013

The Amor conversation

(praca domowa na język polski ;)

-Wiesz kiedy byłam szczęśliwa?
-Kiedy byłaś daleko, kiedy obserwowałaś kolorowe motyle, kiedy promienie słońca muskały twoją śnieżnobiałą skórę?
-Nie. Byłam szczęśliwa kiedy czułam,że jesteś tuż przy mnie.
Ja.Taka bezbronna znalazłam schronienie.
Wtedy nawet w takie szare dni spomiędzy kropel deszczu wyłaniała się tęcza.
-Takie słodko-gorzkie wspomnienia łez wzruszenia, tęsknoty?
-Tęsknoty?
-Tak,wspomnienia twojego śmiechu utkwiły w mojej głowie.
-Uczucie to rosło we mnie. Wzbogacało moje wnętrze o beznadziejne myśli, że wszystko przepadło. 
Strach!
-Strach? Kłębił się we mnie by później wybuchnąć. Zrozumiesz?
-Szukałam twojego imienia wszędzie, odtwarzałam w umyśle każdy szczegół.
Ból jaki odczuwałam na myśl, że Cie nie ma.
Głębił ciągle krwawiącą ranę w moim sercu.
-Może teraz to uczucie rozkwitło?
-Uderzyło nas subtelnością skrzydeł motyla. 

sobota, 11 maja 2013

Śmiech

I czasem siedzę na parapecie..
Patrze w świat.

Czasem zdaje mi się, że nikogo więcej nie ma.
I uświadamiam sobie, że na prawdę to jestem Ja..
Prawdziwa ja!!

I czuje się jakbym musiała zapanować nad całym światem..
Kiedy ja nie mogę zapanować nad sobą.

Bo już wiem, że nie pomożesz..
Kiedy już to sobie uświadomiłam, że dalsza droga jest moja.
Więc płacz!

I Znów patrze w okno , nie widzę już nic.

Czasem zachowuje się na prawdę jakbym zwariowała.
I już to wiem jestem szalona.
Nieobliczalna! Pogódź się z tym, kiedy ja nie mogę sama tego przyjąć.!

Więc posłuchaj: Może nie rzadko mi się to zdarza, 
ale w tej chwili mam ochotę wyć z rozpaczy.

Teraz już wszystko idzie swoim torem..!
Takim jakim nie powinno! 
Bo wiesz co?! ' Ja przez to jestem nieszczęśliwa'

Więc Cicho!
Wejdź!
Już nie wytrzymam. Już czas.
Chce żeby to się odrodziło!

Czasem są chwile kiedy patrze w okno.
I łzy już same płyną.
I wtedy myślę, że to już nie wróci..
Przepadło!
Więc Płacz!

I czasem myślę, że oszalałam.
I czasem zdaje mi się, że sama sobie nie poradzę..
I na prawdę zwariowana..!

I wtedy znów w uszach słyszę ten śmiech!
To okropne.!
Człowiek musi być wolny.
Kto mi pomoże?!

To wszystko powraca do mnie.
Odkrywa coraz głębsze wspomnienia!
Bo nie mogę uwolnić się od brzmienia jego głosu, śmiechu, szlochu..


Tak masz racje,
Ja Zwariowałam!
Tak, szalona!
Oh, jak nie obliczalna.

*

Pamiętasz jak mówiłam Ci, że jesteś wszystkim co mam?
Pamiętasz jak mówiłam Ci, że Cię nie zostawię..?
Ja cały czas jestem z Tobą!
Tylko ty nie jesteś ze mną!
I ja cały czas jestem przy Tobie, 
Jestem tu!
Nie zostawiłam Cie!
I wiesz co?!
Nie wiem czy mnie rozumiesz..
Ale ja nigdzie się nie wybieram!






sobota, 4 maja 2013

Perfekcyjny świat

To pytanie dręczyło ją każdego dnia i nocy.
Czemu tak brutalnie wykańczał ją?
Czemu próbował schować ją przed światem na dnie swoich marzeń?

Ona, ciągle niedostępna? 
Była, jest..
Jego nie ma.

Szukała go w resztkach pamięci.
Nie potrzebnie.

Wspomnienia ciągle pogłębiały  jeszcze świeżo krwawiące rany.
Poszarpana psychika trzymała sie na ostatniej nitce świadomości.

Ona słuchała ludzi zza świata.
Miała swoją, własną wizję życia.
Chowała ją, Chowała.
Szukała początku i szukała.

Do ostatniego oddechu miała nadzieje odnaleźć odrobinę tego świata, który tak starannie wymalowała sobie w swojej pamięci.

sobota, 27 kwietnia 2013

Ciągły płomyk mej nadziei

Jej słowa traciły blask gdy tylko otworzyła usta.
Jej twarz stawała się coraz bardziej blada z każdym morderczym ruchem.
Kto taki sprawił, że stałaś się pusta?
Przez te ciche dni wydaje mi się, że jestem duchem.

Czemu dajesz się upokarzać 
ciągle o sobie przypominając?

Czemu nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś może Ciebie zapomnieć,
Może Cie wyrzucić.?

Rozbita, jak ze szkła rozsypałaś się w  powietrzu.
Bawiłaś się w nieudolnego detektywa?
Nikt nie wie co tak na prawdę czułam w swoim wnętrzu.
Szorując słodko-gorzkie wspomnienia, ślady jego obecności zmywam.

 Czemu ciągle drżą Ci ręce?
Czemu słuchasz głuchego głosu serca?
Czemu tak bardzo chcesz znać wytłumaczenie?
Przecież to może zaboleć.

Każde słowo, każdy ruch jego,wypełnia me  myśli.
Byle było już jak kiedyś..
Beztrosko, radosna..
Błąkająca się po świecie.
Nie znałam powodu tego stanu..
Chyba  nadal nie chcę.

Słysze wszystko znów, odnowa.
Słysze jego śmiech, który ciągle wypełnia me serce
ale co ja mogę, przecież to są tylko słowa.
Czuje ten sam dotyk, to dlatego ciągle drżą mi ręce. 

***
Przyjaźń miała wszystko skończyć.
Rozpoczęła dużo więcej.
Czemu mieli wszystko niszczyć?
Przyjaźń- układ wszystko zburzył.
***
Trwało wszystko to tak długo.
Słowo 'kacham' już wyblakło?
Nic nie znaczy?

Wyblakły uśmiech, wyblakłe łzy.
Przyczyna?
Na pewno ty. 


Mieli wielkie wątpliwości co do końca tej to bajki.
Gdzieś im umkło to w sekundzie.
Ostatnie dni dla niej wiecznością się zdały.

Kto żył długo i szczęśliwie?
Kto czuł to co wypełnia dusze?
Kogo słowa znaczą wszystko?
Mówię, piszę, ale przecież nic nie muszę.

Słowa topią się w powietrzu.
Oddech ginie gdzieś w ich tłumie.
Ludzie? ciągle szepczą:
"Czy ona nic nie rozumie?"

Słucham ciszy, patrze w sufit.
Nadzieja w oczach lekko gaśnie.
Żar w źrenicach się pojawia gdy usłyszy, zobaczy, przeczyta.
Słowa w kłamstwo, smutkiem owijane.

***

Wsłuchaj się choć raz w głos rozumu.
Otwórz okno, spójrz mu w oczy.

Zgaś płomyki już tęsknoty.
Zgaś płomyki już nadziei.
Życie zawsze swoim torem.
Życie kiedyś kolorami się mieni,
kiedyś krucha jak ze szkła.
Teraz wstanie już spod łez?
Jednak mnie ciągle  ta gorzka przysłania mgła.
Jednak mnie ciągle o jutro dopada stres.












środa, 24 kwietnia 2013

List do "M"

Szukała wyjaśnienia w zakamarkach swojego umysłu.
Próbowała odgadnąć co kryje jego podświadomość.

Czemu tak nagle ją zostawiłeś?
Czeka na odpowiedź zniecierpliwiona,
ciągle zalewa się łzami.

W ciągu tak krótkiego czasu przeżyła, tak wiele zmiennych stanów..
Od kresu załamania po szaleńcze szczęście.

Zaniosła sie niepohamowanym śmiechem tylko po to,
by zaraz przejść w spazmatyczne łkanie,płacz...

Jej świat przysłoniła lekka mgiełka,
zatopionego umysłu.

Czemu? Teraz? Bez słowa?
nie potrzebowała od niego litości.
Potrzebowała szacunku.. Zrozumienia...

Co raz wydobywała z siebie głuchy jęk cierpienia,
który roznosił sie echem po jej pokoju.

 Ona nie pragnęła niczego więcej jak wytłumaczenia.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Zmysł

Stęskniona ciepła, szukała oparcia w najbardziej banalnych osobach..
Znalazła je i czar prysł.
Odeszła.Odchodzi. "Wróci" mówią inni.
"Za długo- nie wytrzymam" już tęsknotę czuje to jej taki specjalny zmysł.

Chciała wykrzyczeć całemu światu, tą banalną prawdę o sobie.
Nikomu nie mogła powiedzieć co czuje.
Kurczy się w sobie- serce nadal ją kuje.





SAMA

Oglądała stare, wspólne filmy i zdjęcia.
Dążyła do samozagłady..
Oczywiście, że nie miała pojęcia.

Szukała pocieszenia w innym stanie świadomości jakim był sen.
Gdy tylko zmrużyła oczy znów wracały do niej zbyt bolesne wspomnienia.
Znów uciekała gdzieś daleko, hen..

Roztargniona miotała się w kontach swoich, szarych czterech ścian.
Oczy zaszły piekącymi łzami.
Rozdrażniona próbowała pożegnać się ze smutkami.

Ostatnia osoba, która doprowadzała ją do stanu euforii.
Co? No właśnie odchodzi..
Już została sama, SAMA na tym bezlitosnym świecie nieporozumienia.





piątek, 19 kwietnia 2013

Twarz Fałszu

Wreszcie to się zdarzyło...
Ogarnęło ją takie wszechmocne szczęście.
Wiedziała, że to nie mus skończyć sie miło.
Błądziła po szczerości mieście.
Szukając tego, co kiedyś zgubiła.

I znów przyszła fala smutku.
Jej głowę zalały wspomnienia- czy to się już zdarzyło?
Odpychała je od siebie bez skutku.

Zadziwiająca zmiana nastroju.
I znów siedziała zamknięta w swoim pokoju.

Wypełniona fałszywym szczęściem.
To wszystko byłą częścią planu jej bezlitosnego życia.
Starała ukryć swoją prawdziwą twarz za codziennymi dniami.

wtorek, 16 kwietnia 2013

"Tylko później nie żałuj"


"Żebyś tylko później nie żałowała"- mówili Inni.
Już popełniła błąd,, już żałuje.
I mimo  tego szczęścia, które było- upłynęło, ona ból w sercu czuje.

Była uśmiechnięta,

nie wykazywała odrobiny cierpienia.
Realna? Możliwe.
Tylko teraz nawet jej uśmiech zgasł.

Mała iskra nadziei w jej oczach.

Codziennością chciała przysłonić szarość  swych wspomnień.
Każde słowo z jej ust wypływało z zadziwiającą łatwością- zwłaszcza te złe.
Żyła nieświadoma- przyglądała sie dniom jak przez mglę.


 Spoglądała na innych niczym Obca...

Ciągle niedostępna.
Umysłem przebywała  w wymyślonym przez siebie świecie.

Bolała ją rzeczywistość, bo była wrażliwa.

Bała sie jutra.
Ciągle szukała choć sekundy, która mogłaby sprawić mały cień uśmiechu.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Bezbronna

 Szukała szczęścia wśród gruzów świadomości..

Patrzyła na świat z kolosalnej wysokości.

Wszystko takie obce, dopiero co poznane.
Przez szczęście- raczej nie pożądane.

Leżała wśród ciemności, 
przytłoczona swoimi myslami.
W jednej chwili pojednała sie ze wszystkimi .swoimi przeciwnościami.

Mała, bezbronna niczym odrodzona.
Właśnie przez życie została nagrodzona.

(kluciutki)

sobota, 13 kwietnia 2013

Wymuszone szczęście

Wymuszony uśmiech,
realne łzy,
Kto był tego przyczyną?
Może Ty..

Pozorne szczęście,
Prawdopodobna rozpacz,

Zamknięta za kratami fałszu,
Uspokajana okłamaną prawdą.
Zasypiała z głową spokojną o następne kłamstwa.


Nieświadoma swojego losu,
Dziewczyna spragniona ciepła twojego głosu..

Błękitne oczy za taflą łez,
Drżące usta,
W tle muzyka-uspakający jazz..

Teraz już nie jazz..
Teraz już agresywny rap.


Dziś to już nie ona,
Dziś to ktoś inny 
Dziś to nie ty.
Na szklane tafle płyną obcej dziewczyny łzy.






piątek, 12 kwietnia 2013

Tęczowa wioska

(natchnienie z języka polskiego) 

W tęczowej wiosce, jak w klatce zamknięta,
W tęczową dziewczyne została zaklęta.

I szczęście wielkie czuje  nagle,
I starannie opuszcza swe ciemne żagle.

Po co ma pokazać coś prawie smutnego,
I przybiera twarz atakowanego..

Skula sie bezsilna w swoim wnętrzu.
W myśli  wołała "uratuj mnie Rycerzu" !

W tęczowych ścianach zamknięta, niczym więzień  psychicznie chory na szczęście..
W tęczowym domu, jak w areszcie.

W tęczowe promienie zapatrzona niczym zakochana-
-ta tęczowa dziewczyna tak cwana..

Tak wolny wiatr rozwiał jej więzione włosy,
Już od dzieciństwa słyszała inne głosy..

Schizofremiczka? 
Raczej nie, tęczowa dziewczyna w tęczowej pułapce pijana szczęściem, któremu towarzyszył smutek, tęsknota choć jeszcze nikt nie odszedł.
Na twarzy przyklejony uśmiech a w oczach łzy..






czwartek, 11 kwietnia 2013

A może i neobliczalna..?

W toksycznym powietrzu unosisz sie jak duch..
Mógł Cie skruszyć , wystarczy jeden płynny ruch.

Rękoma na nowo prubujesz ukryć twarz.
Ciągle zapatrzona w zamglony pejzaż.

Ciągle otulana nowymi przeżyciami.
Ciągle borykała sie z upartymi myślami.

Upadła już od środka..
W umyśle już wszystkie pozytywne myśli zamknięte- kłódka.

Ciągle szukała miejsc gdzie wykażą wsparcie.
Ciągle lękała sie o nocnych zmazów najście.

Unosiła sie blada, niby nie wyspana,
Lecz nikt nie wiedział że w nocy jej  twarz została łzami zalana.

Jej spuchniete oczy, niby niewyspane,
lecz tak naprawde natłokiem wspomnień były zasłaniane.

Udawany uśmiech, zawsze wymuszony,
Ten jej prwdziwy przez świadomość już dawno skradziony..

Zawsze drżące ręce, chyba nienormalna,
lecz to tylko iluzja, zawsze aktualna-
-a może i  była nieobliczalna...





Tajnie ukrywane

Aleją wspomnień biegłaś nieustannie,
przypominałaś to sobie, tak starannie.

Dziś w kroplach deszczu,
biegniesz zapłakana. 
Uważaj- upadniesz.

Znów podniesiesz sie z rana.
Ze świtem słońca, 
wstajesz niczym mgła.

Ciągle wyczerpana.
Promienie słońca- nowa nadzieja twa.

Dziś znów wspomnienie rozdziera cie siłą błyskawicy.
Dziś znów używasz swojej kotwicy..
Zanurzasz ją, już dalej nie idziesz..
Podnosisz ją, to znów  zawracasz w swe życie...

Wiatr rozwiewał -poranny pył wspomnień.
Rytm rozbrzmiewał nie słysząc upomnień.

Nowa nuta rozbrzmiewa.
Przerywa chwile bezlitosnej ciszy.
Teraz też wierzysz, że nikt nie usłyszy?

Czujesz wzbierające sie łzy.
Kryjesz je przed światem złym.

Gdy jedna sie przedostanie,
Ty zmieniasz myśli ostatnie
Ty zmieniasz mysli okropne.

Bo przeciesz nie dane jest ludziom widzieć cie w stanie tęsknoty.






wtorek, 9 kwietnia 2013

Thrue your love, stworzyłaś go

Byłaś krucha niczym ze szkła..
Jak szklana prima balerina tańczyłaś w rytmie jego serca..
Zatraciłaś sie w muzyce jego głosu.-jego oddechu.
Poczułaś jego malowniczy uśmiech i oniemiałaś.
Pozwoliłaś by prowadził Twoją dłoń przez cały takt trwajcego tanga..
Do tego tańca musiałaś być z nim..
Bo jak? Sama?
Niee.
Wystarczyło że dotknął twojej przeźroczystej skóry...
Rozsypywałaś sie..
Kruszyłaś sie.
Twoja dusza sie roztapiała.. Runęła.. milimetr po milimetrze.
Kochałaś ten stan..
Uwielbiałaś czuć to tu nad sercem.
Ten ból, który tak bardzo Cie wyniszczał.
Jak zakląta wpatrywałaś sie w jego już bladą twarz.
Bałaś sie jego zamglonych oczu..
Parzyły Cie jego łzy.
Jego uśmiech rozświetlał twój umysł i Twoje oczy.

Jeszcz raz spoglądasz za siebie przywołując jego twarz..

Topisz sie w powietrzu cierni.
Powietrze dusi Cie.
Wydychasz ostatni dym nikotny.
Słone łzy popijasz kolejnym kieliszkiem taniego wina.
Zapalasz nowego papierosa by zająć ręce i usta oraz ukryć jak bardzo one Ci drżą.

Wydychasz kolejny dym, który opada na Ciebie  z siłą udeżających wspomnień.
Prześladują Cie. zatracasz sie w swiecie, który nie istnieje.
Stworzyłaś go sobie jedynego, niepowtarzalnego, nierealnego.
Pokochałaś to fałszywe oblicze?
Poddałaś sie miłości, która nie istnieje?
I uwarzasz to za normalne.?

Niczym Tristan i Izolda nie możecie mieć dobrego zakończenia?
Zdajesz sobie z tego sprawe czy już kopletnie sie zatraciłaś?
Czasami brakowało Ci go jak powitrza..Gdy odchodził przestawałaś oddychać..
Lecz pamiętaj kochana: " Thy true love has no end .. It's just your psyche, because it exists. You've created it."



Każdy z nas

Myślałaś, że da sobie rade..

Myśałaś, że będzie cierpiał.

Miałaś nadzieje na jego tensknote..

Zawiódł Cie..

Tak, prosto w życiu zawiódł.

Liczyłaś na jego łzy..


A teraz? - Teraz ty rozpaczasz.

Pewnie teraz czytając to zdanie zastanawiałaś sie o kim to..

A nie przypomina Ona Ci Siebie?

Każdy taki jest.

To mnie przeraża.

Bo po każdym rozstaniu ktoś musi płakać..
Po każdym słowie następi następne..
Zdarzają sie tylko wyjątki.


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Moja świadomość

Nie wiedziała czy może istnieć bardziej chore uczucie niż to głupie szczęście jakie miała będąc z nim..

Wiedziała ,że to sie skończy..
Wiedziała, że nastapi bezdroże.. 
mimo to chciała cieszyć sie tymi dniami jakby należały do innej osoby..

Obserwowała każdą chwile swojego życie z kolosalnej odległości.
Spoglądała jak strasznie wszyscy zatracili sie w codziennym życiu..

Ona potrzebowała zmiany..nowego powietrza..
On potrzebował jej..

'Spoglądałaś na niego z daleka jak na wybryk natury'..
-Nie spodziewałam sie takiego końca..

Jakiego końca?
Końca nie było i nie będzie..
Jest tylko początek nowego..

Już jako dziecko rozwiązywałaś poplątane swoje znaczenie na tym świecie..
Rozwiązywałaś logike dorosłych..

Teraz jako jedna z ich nadal prubujesz ją rozwikłać.
Uważasz, za poplątane istnieć ale nie mieć znaczenie..

Byłaś i jesteś przeźroczysta niczym diament..
Ozdabiałaś jego dusze..
Czyniłaś jego życie pięknym.

"Masz prawo mnie nie nawidzieć"
- tak, mam prawo Cie kochać..

Nienawidze samej tej myśli, że Cie kocham..

Żyje że świadomością, że to tylko iluzja..
Tak, wiem że nastanie kres..ale..
jeszcze nie przyjmuje tego.. nie chce przyjąść.

The dark side of my eyes

Byłeś, jesteś a może i będziesz jej pragnieniem..
Kochała Cie całym sercem przez to zroztargnenie..
Całkowicie zaślepiona twoimi zaletami, nie skupiała sie na wadze twych wad i błędów.
Pozornie kochała Cie takim jaki jesteś..
Uważała za ideał ideałów..

A on tak niecierpliwie poszukujący swojego życia...
Była jego pragnieniem.. 
Zapatrzony w nią niczym w wielkiej wagi obraz nie zauwarzał jak powoli upadała..

Codziennie siadali razem, nawzajem wpatrzeni w swe cudowne oczy.. 
Niczym szklane tafle, bez źrenic..

Pozornie tak beztrosko szczęśiwi, realnie dotykali dna..
Za każdym oddechem coraz głębiej topili sie w czarnej otchłani swej nieświadomości..
Za każdym spojrzeniem coraz dalej wkraczali w stan innej podświadomości jaką był sen..
Nawzajem objęci weszli w swoje sny.. Wstąpili na bedroża jakimi byli oni sami..

Jedno drugiego prowadziło do duchowej zagłady..
Usnęli wpół obięci szepcząc do ucha: 
"This is the dark side of my eyes."


Byłaś niczym sadysta

Naiwna myślałaś że czas ugoi jego i własne rany..
Patrzyłaś jak szlocha nieustannie prosząc o wybaczenie.
Niczym potworna bestia patrzyłaś mu w zapłakane oczy..

Kochałaś Go..
Tak, ale gdzie to wszystko sie podziało?
Gdzie podziała sie twoja litość?
Gdzee jest wspułczucie?
Gdzie  miłość,która kiedyś Go obdarzyłaś.?

On, z tej miłości wyrwany niczym z pięknego snu..
Kocha Cie..Nadal ma nadzieje na lepsze jutro..
Nadal ma nadzieje, że wraz z nastaniem nocy, końcem dnia, zakńczą sie jego cierpienia..


Skąd mogłaś wiedzieć co czuje?
Mogłaś wiedzieć, nie chciałaś.
Cała twoja przyzwoitość gdzieś przepadła..

Miłość.. niby taka błoga,kojąca..
Pozory...To tylko pozory..
Nigdy więcej jej nie zaznasz...

Nie znajdziesz więcej aż tak idealnego rytmu serca dla swojego..
Nie znajdziesz takiego drugiego oddechu.
Nie znajdziesz takiego drugiego głosu..

Mówiłaś mu, że to przepadło, wybacz..
Co ty możesz wiedzieć o wybaczaniu?Jeśli sama nie jesteś zdolna wybaczyć..

Ta piękna. pozornie beztroska miłość musi minąć..
Dla kogoś może minie, dla kogoś nie..


To prawdziwe.. To tak okropnie przepiękne..
Co bardziej może łączyć ludzi niż taka chora, sadystyczna miłość?
A  jednak może.. tylko nie zdawałaś sobie z tego sprawy..
Patrzyłaś  jak on po woli, od wewnątrz, zabiera kawałek swojej duszy..jak wyniszcza sie boleśnie i powoli..

wtorek, 2 kwietnia 2013

Tyle potrafisz..

Byłam poddana..

Poruszałam sie tak jak chciałeś..
Tańczylam w takt muzyki unoszącej sie niczym kolorowy motyl..
nie, to tylko ten dym który zagłębił sie w moich plucach .

Głębisz otchłań w moim sercu.
Uzależniasz mnie niczym narkotyk.


Gdy odchodzisz boje sie..
Nieustannie boje sie, że przestane oddychać.

A czemu? Czemu tak badzo boimy sie smierci?
Przecież życie to nieustające cierpienie..
A śmierć.. Śmierć przynosie ulge..
Przyosi wyzwolenie.. kończy nasze cierpienia..


Potrzebuje Cie..
Za każdym razem kiedy Cie nie ma jest źle..
Rozwija sie nowa tragedia..
Rozpoczyna sie  nowa podróż która mnie nieustannie morduje.. mimo,że o tym nie wiemy..
  
Rani mnie sama myśl jak to może sie skończyć..
Ranią i mordują mnie moje wspomnienia..
Każda chwila przesiąknięta smutkiem i radością..Rodością wywołaną przez twój uśmiech..
Smutkiem wywolanym niepewnością że to tylko iluzja..


poniedziałek, 25 marca 2013

Kolejny buch

To o tym co jeszcze nie skończone..

To o tym jak pposzłam w twoją stronę..

A kiedy doszłam w życia zaćmienie..
Bliśmy razem tu jak cienie..

I znów kolejny buch.. Z płuc wymyka sie kolorowy dym..
Teraz weź zaciągnij się za nas obojga..
I przkaż mi.. To za te wsystkie piękne dni..
To za życia nistracone chwile..
I te, które wspominam tak nimile..

To dopiero początek

Jesteś lekiem na najgorsze zło..

Z tobą przez życie lżej sie szło..

A teraz rymy same przychodzą..
We mgl mego życia ciągle brodzą..

Natłok mysli sie nasuwa..
O tym co ciągle mnie odsuwa..

Robię krok w twoją strone..
Nie,nie to jeszcze nie skończone..

W takt muzyki się poruszam..
Ona do tańca siłą zmusza...

Kolejny krok.. kolejna nuta..
kolejn skok.. kolejna minuta..

A co by było gdyby jednak nie było tak?


Poprawa

Popełniłam błąd..

Już to wiem..
Nie odejde z tąd..
Bądż pwien..

Każdy życia błąd teraz naprawie..
Uciekam stąd- zatre ślady starannie..

Każdy dzień przychodzi z trudem..
Żyję niczym cień- żegnam się z zachodem..

I czasem siedzę i myslę.. Co by było gdybym jednak została?..

Nigdy więcej

Już nigdy więcej nie usłyszysz mnie..
I oddechu mego przy twym uchu..

Już mnie więcej nie zobaczysz..
Niech ten ruch zatraci sie w twej pamęci..

Już ci więcej nie zatańcze
to ostatni jet już krok..

Już dla ciebie nie zapłacz..
To ostatnia jest już łza..

I ostatnia nuta z mego gardła..
To dla ciebie..
powtórzenie reset..

Odtwarzam twój głos zagubiony gdzieś w mojej pamięci..
I słyszę go jak echo..

I twój oddech przy mej twarzy..
Jak mgła rozpoczyna i kończy każdy mój poziom życia..

niedziela, 24 marca 2013

"start i finish"

Gdzie start ma powtarzalny głos powtarzalnego oddechu?
Wyrównanej kropli   łzy.
Łza-taka mała czysta, przźroczysta która na zawsze głębi otchłań w twojej duszy..


Gdzie oniec ma echo?
Koniec powstaje lecz sie nie kończy.


Gdzie ma koniec ta chora miłość?
Gdzieś koniec nastąpi lecz końca nie dobędzie..

I tylko myślę.. Ja tylko mślę..
I przeraża mnie  to , że nie przestaje..
Bo to myślenie zatraci się tak w Tobie.

piątek, 22 marca 2013

"To tylko ja"

Co mnie tak boli?

Ja nie wiem. moze to.. że ludzie przestali mnie rozumieć. 
Może to, że każdy ma już o mnie wyrobione zdaanie.
niezależnie czy mnie poznał.
niezależnie od tego jaka jstem kim jesyem.
Co mnie tak cieszy?
to.. kiedy bliska mi osoba wykazuje empatie i słucha.
czasem wydaje sie że mówię innym językiem.
jestem z innego świata.
Z innej galaktyki gdzie mam już wszystko poukładane.
Kropla do kropli. 
oddech do oddechu.
Tylko ludzie tacy sami..
Nie rozumni, nie pojujący miłości.
Tlko ja.. Tylko ja.. taka sama..