Siedzieliśmy tak bez słowa jakiś czas.. Cóż.. Chyba nikomu nie śpieszyło się z nawiązaniem konwersacji.. W końcu. Odezwał się:
- Jestem Darren.- Dreszcz przeszedł mnie na sam dźwięk jego głosu.Był tak głęboki, tak ostre brzmienie jakiego jeszcze nigdy nie słyszałam. Zdawało się jakby ciął nim powietrze. Dopiero po paru sekundach się ocknęłam.
-Naomi...- mój głos brzmiał nienaturalnie, drżał. Wobec niego czułam się taka bezbronna.. Lustrowałam go od góry do dołu, chwilę zatrzymując się na oczach..
Zaraz opamiętałam się na dźwięk jego głosu:
- Gdzie chodzisz do szkoły?
-Na razie nigdzie, przecież są wakacje..- odrzekłam z uśmiechem, jednak on tak jak wcześniej pozostał z kamiennym, niczym nie wzruszonym wyrazem twarzy. Od razu spoważniałam.
- Mhm.. A gdy skończą się wakacje? Przecież nie będą wieczne..- Ostatnie zdanie dodał prawie szeptem.
- Szkoda.. Przeprowadzam się.. Właśnie tutaj.. Także jeszcze nie wiem.
- Ja, ostatnia klasa gimnazjum. A Ty? Pewnie pierwsza?
-Mhm.. Zgadłeś..- mrukłam zupełnie zbita z tropu.
- W takim razie, co taka bezbronna istota jak Ty robi sama, na plaży kiedy prawdopodobnie rozpęta się sztorm?..
-Podziwia widoki, myśli..- utkwiłam wzrok gdzieś, daleko, na morzu, w ten niewidzialny punkt.
-Pięknie prawda? - odezwał się po chwili ciszy..
-Tak, uwielbiam morze.. Ono jest wolne..
- I nie obliczalne, tak jak ludzie.. Niektórzy..- powiedział to tak cichym szeptem lecz i tak usłyszałam.. Bo jak można nie słyszeć takiego głosu? - To ja będę się zbierał..Do zobaczenia Naomi..-wstał i odszedł w kierunku klifu, małego, ciemnego przejścia..
-Do zobaczenia, Darren.. - mruknęłam już cichutko, sama do siebie. Zauważyłam małą zwiniętą karteczkę, wsuniętą lekko pod kamień.. Rozwinęłam ją:
,, Jestem każdego wieczoru, przy klifie. Będę w nadziei, że może znów Cię zobaczę.. Mała przyjaciółko.. "
Darren.
Wracała do domu z obrazem jego oczu wymalowanym w swojej pamięci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz