Jej słowa traciły blask gdy tylko otworzyła usta.
Jej twarz stawała się coraz bardziej blada z każdym morderczym ruchem.
Kto taki sprawił, że stałaś się pusta?
Przez te ciche dni wydaje mi się, że jestem duchem.
Czemu dajesz się upokarzać
ciągle o sobie przypominając?
Czemu nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś może Ciebie zapomnieć,
Może Cie wyrzucić.?
Rozbita, jak ze szkła rozsypałaś się w powietrzu.
Bawiłaś się w nieudolnego detektywa?
Nikt nie wie co tak na prawdę czułam w swoim wnętrzu.
Szorując słodko-gorzkie wspomnienia, ślady jego obecności zmywam.
Czemu ciągle drżą Ci ręce?
Czemu słuchasz głuchego głosu serca?
Czemu tak bardzo chcesz znać wytłumaczenie?
Przecież to może zaboleć.
Każde słowo, każdy ruch jego,wypełnia me myśli.
Byle było już jak kiedyś..
Beztrosko, radosna..
Błąkająca się po świecie.
Nie znałam powodu tego stanu..
Chyba nadal nie chcę.
Słysze wszystko znów, odnowa.
Słysze jego śmiech, który ciągle wypełnia me serce
ale co ja mogę, przecież to są tylko słowa.
Czuje ten sam dotyk, to dlatego ciągle drżą mi ręce.
***
Przyjaźń miała wszystko skończyć.
Rozpoczęła dużo więcej.
Czemu mieli wszystko niszczyć?
Przyjaźń- układ wszystko zburzył.
***
Trwało wszystko to tak długo.
Słowo 'kacham' już wyblakło?
Nic nie znaczy?
Wyblakły uśmiech, wyblakłe łzy.
Przyczyna?
Na pewno ty.
Mieli wielkie wątpliwości co do końca tej to bajki.
Gdzieś im umkło to w sekundzie.
Ostatnie dni dla niej wiecznością się zdały.
Kto żył długo i szczęśliwie?
Kto czuł to co wypełnia dusze?
Kogo słowa znaczą wszystko?
Mówię, piszę, ale przecież nic nie muszę.
Słowa topią się w powietrzu.
Oddech ginie gdzieś w ich tłumie.
Ludzie? ciągle szepczą:
"Czy ona nic nie rozumie?"
Słucham ciszy, patrze w sufit.
Nadzieja w oczach lekko gaśnie.
Żar w źrenicach się pojawia gdy usłyszy, zobaczy, przeczyta.
Słowa w kłamstwo, smutkiem owijane.
***
Wsłuchaj się choć raz w głos rozumu.
Otwórz okno, spójrz mu w oczy.
Zgaś płomyki już tęsknoty.
Zgaś płomyki już nadziei.
Życie zawsze swoim torem.
Życie kiedyś kolorami się mieni,
kiedyś krucha jak ze szkła.
Teraz wstanie już spod łez?
Jednak mnie ciągle ta gorzka przysłania mgła.
Jednak mnie ciągle o jutro dopada stres.
sobota, 27 kwietnia 2013
środa, 24 kwietnia 2013
List do "M"
Szukała wyjaśnienia w zakamarkach swojego umysłu.
Próbowała odgadnąć co kryje jego podświadomość.
Czemu tak nagle ją zostawiłeś?
Czeka na odpowiedź zniecierpliwiona,
ciągle zalewa się łzami.
W ciągu tak krótkiego czasu przeżyła, tak wiele zmiennych stanów..
Od kresu załamania po szaleńcze szczęście.
Zaniosła sie niepohamowanym śmiechem tylko po to,
by zaraz przejść w spazmatyczne łkanie,płacz...
Jej świat przysłoniła lekka mgiełka,
zatopionego umysłu.
Czemu? Teraz? Bez słowa?
nie potrzebowała od niego litości.
Potrzebowała szacunku.. Zrozumienia...
Co raz wydobywała z siebie głuchy jęk cierpienia,
który roznosił sie echem po jej pokoju.
Ona nie pragnęła niczego więcej jak wytłumaczenia.
Próbowała odgadnąć co kryje jego podświadomość.
Czemu tak nagle ją zostawiłeś?
Czeka na odpowiedź zniecierpliwiona,
ciągle zalewa się łzami.
W ciągu tak krótkiego czasu przeżyła, tak wiele zmiennych stanów..
Od kresu załamania po szaleńcze szczęście.
Zaniosła sie niepohamowanym śmiechem tylko po to,
by zaraz przejść w spazmatyczne łkanie,płacz...
Jej świat przysłoniła lekka mgiełka,
zatopionego umysłu.
Czemu? Teraz? Bez słowa?
nie potrzebowała od niego litości.
Potrzebowała szacunku.. Zrozumienia...
Co raz wydobywała z siebie głuchy jęk cierpienia,
który roznosił sie echem po jej pokoju.
Ona nie pragnęła niczego więcej jak wytłumaczenia.
niedziela, 21 kwietnia 2013
Zmysł
Stęskniona ciepła, szukała oparcia w najbardziej banalnych osobach..
Znalazła je i czar prysł.
Odeszła.Odchodzi. "Wróci" mówią inni.
"Za długo- nie wytrzymam" już tęsknotę czuje to jej taki specjalny zmysł.
Chciała wykrzyczeć całemu światu, tą banalną prawdę o sobie.
Nikomu nie mogła powiedzieć co czuje.
Kurczy się w sobie- serce nadal ją kuje.
Znalazła je i czar prysł.
Odeszła.Odchodzi. "Wróci" mówią inni.
"Za długo- nie wytrzymam" już tęsknotę czuje to jej taki specjalny zmysł.
Chciała wykrzyczeć całemu światu, tą banalną prawdę o sobie.
Nikomu nie mogła powiedzieć co czuje.
Kurczy się w sobie- serce nadal ją kuje.
SAMA
Oglądała stare, wspólne filmy i zdjęcia.
Dążyła do samozagłady..
Oczywiście, że nie miała pojęcia.
Szukała pocieszenia w innym stanie świadomości jakim był sen.
Gdy tylko zmrużyła oczy znów wracały do niej zbyt bolesne wspomnienia.
Znów uciekała gdzieś daleko, hen..
Roztargniona miotała się w kontach swoich, szarych czterech ścian.
Oczy zaszły piekącymi łzami.
Rozdrażniona próbowała pożegnać się ze smutkami.
Ostatnia osoba, która doprowadzała ją do stanu euforii.
Co? No właśnie odchodzi..
Już została sama, SAMA na tym bezlitosnym świecie nieporozumienia.
Dążyła do samozagłady..
Oczywiście, że nie miała pojęcia.
Szukała pocieszenia w innym stanie świadomości jakim był sen.
Gdy tylko zmrużyła oczy znów wracały do niej zbyt bolesne wspomnienia.
Znów uciekała gdzieś daleko, hen..
Roztargniona miotała się w kontach swoich, szarych czterech ścian.
Oczy zaszły piekącymi łzami.
Rozdrażniona próbowała pożegnać się ze smutkami.
Ostatnia osoba, która doprowadzała ją do stanu euforii.
Co? No właśnie odchodzi..
Już została sama, SAMA na tym bezlitosnym świecie nieporozumienia.
piątek, 19 kwietnia 2013
Twarz Fałszu
Wreszcie to się zdarzyło...
Ogarnęło ją takie wszechmocne szczęście.
Wiedziała, że to nie mus skończyć sie miło.
Błądziła po szczerości mieście.
Szukając tego, co kiedyś zgubiła.
I znów przyszła fala smutku.
Jej głowę zalały wspomnienia- czy to się już zdarzyło?
Odpychała je od siebie bez skutku.
Zadziwiająca zmiana nastroju.
I znów siedziała zamknięta w swoim pokoju.
Wypełniona fałszywym szczęściem.
To wszystko byłą częścią planu jej bezlitosnego życia.
Starała ukryć swoją prawdziwą twarz za codziennymi dniami.
wtorek, 16 kwietnia 2013
"Tylko później nie żałuj"
"Żebyś tylko później nie żałowała"- mówili Inni.
Już popełniła błąd,, już żałuje.
I mimo tego szczęścia, które było- upłynęło, ona ból w sercu czuje.
Była uśmiechnięta,
nie wykazywała odrobiny cierpienia.
Realna? Możliwe.
Tylko teraz nawet jej uśmiech zgasł.
Mała iskra nadziei w jej oczach.
Codziennością chciała przysłonić szarość swych wspomnień.
Każde słowo z jej ust wypływało z zadziwiającą łatwością- zwłaszcza te złe.
Żyła nieświadoma- przyglądała sie dniom jak przez mglę.
Spoglądała na innych niczym Obca...
Ciągle niedostępna.
Umysłem przebywała w wymyślonym przez siebie świecie.
Bolała ją rzeczywistość, bo była wrażliwa.
Bała sie jutra.
Ciągle szukała choć sekundy, która mogłaby sprawić mały cień uśmiechu.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Bezbronna
Szukała szczęścia wśród gruzów świadomości..
Patrzyła na świat z kolosalnej wysokości.
Wszystko takie obce, dopiero co poznane.
Przez szczęście- raczej nie pożądane.
Leżała wśród ciemności,
przytłoczona swoimi myslami.
W jednej chwili pojednała sie ze wszystkimi .swoimi przeciwnościami.
Mała, bezbronna niczym odrodzona.
Właśnie przez życie została nagrodzona.
(kluciutki)
Patrzyła na świat z kolosalnej wysokości.
Wszystko takie obce, dopiero co poznane.
Przez szczęście- raczej nie pożądane.
Leżała wśród ciemności,
przytłoczona swoimi myslami.
W jednej chwili pojednała sie ze wszystkimi .swoimi przeciwnościami.
Mała, bezbronna niczym odrodzona.
Właśnie przez życie została nagrodzona.
(kluciutki)
sobota, 13 kwietnia 2013
Wymuszone szczęście
Wymuszony uśmiech,
realne łzy,
Kto był tego przyczyną?
Może Ty..
Pozorne szczęście,
Prawdopodobna rozpacz,
Zamknięta za kratami fałszu,
Uspokajana okłamaną prawdą.
Zasypiała z głową spokojną o następne kłamstwa.
Nieświadoma swojego losu,
Dziewczyna spragniona ciepła twojego głosu..
Błękitne oczy za taflą łez,
Drżące usta,
W tle muzyka-uspakający jazz..
Teraz już nie jazz..
Teraz już agresywny rap.
Dziś to już nie ona,
Dziś to ktoś inny
Dziś to nie ty.
Na szklane tafle płyną obcej dziewczyny łzy.
realne łzy,
Kto był tego przyczyną?
Może Ty..
Pozorne szczęście,
Prawdopodobna rozpacz,
Zamknięta za kratami fałszu,
Uspokajana okłamaną prawdą.
Zasypiała z głową spokojną o następne kłamstwa.
Nieświadoma swojego losu,
Dziewczyna spragniona ciepła twojego głosu..
Błękitne oczy za taflą łez,
Drżące usta,
W tle muzyka-uspakający jazz..
Teraz już nie jazz..
Teraz już agresywny rap.
Dziś to już nie ona,
Dziś to ktoś inny
Dziś to nie ty.
Na szklane tafle płyną obcej dziewczyny łzy.
piątek, 12 kwietnia 2013
Tęczowa wioska
(natchnienie z języka polskiego)
W tęczowej wiosce, jak w klatce zamknięta,
W tęczową dziewczyne została zaklęta.
I szczęście wielkie czuje nagle,
I starannie opuszcza swe ciemne żagle.
Po co ma pokazać coś prawie smutnego,
I przybiera twarz atakowanego..
Skula sie bezsilna w swoim wnętrzu.
W myśli wołała "uratuj mnie Rycerzu" !
W tęczowych ścianach zamknięta, niczym więzień psychicznie chory na szczęście..
W tęczowym domu, jak w areszcie.
W tęczowe promienie zapatrzona niczym zakochana-
-ta tęczowa dziewczyna tak cwana..
Tak wolny wiatr rozwiał jej więzione włosy,
Już od dzieciństwa słyszała inne głosy..
Schizofremiczka?
Raczej nie, tęczowa dziewczyna w tęczowej pułapce pijana szczęściem, któremu towarzyszył smutek, tęsknota choć jeszcze nikt nie odszedł.
Na twarzy przyklejony uśmiech a w oczach łzy..
W tęczowej wiosce, jak w klatce zamknięta,
W tęczową dziewczyne została zaklęta.
I szczęście wielkie czuje nagle,
I starannie opuszcza swe ciemne żagle.
Po co ma pokazać coś prawie smutnego,
I przybiera twarz atakowanego..
Skula sie bezsilna w swoim wnętrzu.
W myśli wołała "uratuj mnie Rycerzu" !
W tęczowych ścianach zamknięta, niczym więzień psychicznie chory na szczęście..
W tęczowym domu, jak w areszcie.
W tęczowe promienie zapatrzona niczym zakochana-
-ta tęczowa dziewczyna tak cwana..
Tak wolny wiatr rozwiał jej więzione włosy,
Już od dzieciństwa słyszała inne głosy..
Schizofremiczka?
Raczej nie, tęczowa dziewczyna w tęczowej pułapce pijana szczęściem, któremu towarzyszył smutek, tęsknota choć jeszcze nikt nie odszedł.
Na twarzy przyklejony uśmiech a w oczach łzy..
czwartek, 11 kwietnia 2013
A może i neobliczalna..?
W toksycznym powietrzu unosisz sie jak duch..
Mógł Cie skruszyć , wystarczy jeden płynny ruch.
Rękoma na nowo prubujesz ukryć twarz.
Ciągle zapatrzona w zamglony pejzaż.
Ciągle otulana nowymi przeżyciami.
Ciągle borykała sie z upartymi myślami.
Upadła już od środka..
W umyśle już wszystkie pozytywne myśli zamknięte- kłódka.
Ciągle szukała miejsc gdzie wykażą wsparcie.
Ciągle lękała sie o nocnych zmazów najście.
Unosiła sie blada, niby nie wyspana,
Lecz nikt nie wiedział że w nocy jej twarz została łzami zalana.
Jej spuchniete oczy, niby niewyspane,
lecz tak naprawde natłokiem wspomnień były zasłaniane.
Udawany uśmiech, zawsze wymuszony,
Ten jej prwdziwy przez świadomość już dawno skradziony..
Zawsze drżące ręce, chyba nienormalna,
lecz to tylko iluzja, zawsze aktualna-
-a może i była nieobliczalna...
Mógł Cie skruszyć , wystarczy jeden płynny ruch.
Rękoma na nowo prubujesz ukryć twarz.
Ciągle zapatrzona w zamglony pejzaż.
Ciągle otulana nowymi przeżyciami.
Ciągle borykała sie z upartymi myślami.
Upadła już od środka..
W umyśle już wszystkie pozytywne myśli zamknięte- kłódka.
Ciągle szukała miejsc gdzie wykażą wsparcie.
Ciągle lękała sie o nocnych zmazów najście.
Unosiła sie blada, niby nie wyspana,
Lecz nikt nie wiedział że w nocy jej twarz została łzami zalana.
Jej spuchniete oczy, niby niewyspane,
lecz tak naprawde natłokiem wspomnień były zasłaniane.
Udawany uśmiech, zawsze wymuszony,
Ten jej prwdziwy przez świadomość już dawno skradziony..
Zawsze drżące ręce, chyba nienormalna,
lecz to tylko iluzja, zawsze aktualna-
-a może i była nieobliczalna...
Tajnie ukrywane
Aleją wspomnień biegłaś nieustannie,
przypominałaś to sobie, tak starannie.
Dziś w kroplach deszczu,
biegniesz zapłakana.
Uważaj- upadniesz.
Znów podniesiesz sie z rana.
Ze świtem słońca,
wstajesz niczym mgła.
Ciągle wyczerpana.
Promienie słońca- nowa nadzieja twa.
Dziś znów wspomnienie rozdziera cie siłą błyskawicy.
Dziś znów używasz swojej kotwicy..
Zanurzasz ją, już dalej nie idziesz..
Podnosisz ją, to znów zawracasz w swe życie...
Wiatr rozwiewał -poranny pył wspomnień.
Rytm rozbrzmiewał nie słysząc upomnień.
Nowa nuta rozbrzmiewa.
Przerywa chwile bezlitosnej ciszy.
Teraz też wierzysz, że nikt nie usłyszy?
Czujesz wzbierające sie łzy.
Kryjesz je przed światem złym.
Gdy jedna sie przedostanie,
Ty zmieniasz myśli ostatnie
Ty zmieniasz mysli okropne.
Bo przeciesz nie dane jest ludziom widzieć cie w stanie tęsknoty.
przypominałaś to sobie, tak starannie.
Dziś w kroplach deszczu,
biegniesz zapłakana.
Uważaj- upadniesz.
Znów podniesiesz sie z rana.
Ze świtem słońca,
wstajesz niczym mgła.
Ciągle wyczerpana.
Promienie słońca- nowa nadzieja twa.
Dziś znów wspomnienie rozdziera cie siłą błyskawicy.
Dziś znów używasz swojej kotwicy..
Zanurzasz ją, już dalej nie idziesz..
Podnosisz ją, to znów zawracasz w swe życie...
Wiatr rozwiewał -poranny pył wspomnień.
Rytm rozbrzmiewał nie słysząc upomnień.
Nowa nuta rozbrzmiewa.
Przerywa chwile bezlitosnej ciszy.
Teraz też wierzysz, że nikt nie usłyszy?
Czujesz wzbierające sie łzy.
Kryjesz je przed światem złym.
Gdy jedna sie przedostanie,
Ty zmieniasz myśli ostatnie
Ty zmieniasz mysli okropne.
Bo przeciesz nie dane jest ludziom widzieć cie w stanie tęsknoty.
wtorek, 9 kwietnia 2013
Thrue your love, stworzyłaś go
Byłaś krucha niczym ze szkła..
Jak szklana prima balerina tańczyłaś w rytmie jego serca..
Zatraciłaś sie w muzyce jego głosu.-jego oddechu.
Poczułaś jego malowniczy uśmiech i oniemiałaś.
Pozwoliłaś by prowadził Twoją dłoń przez cały takt trwajcego tanga..
Do tego tańca musiałaś być z nim..
Bo jak? Sama?
Niee.
Wystarczyło że dotknął twojej przeźroczystej skóry...
Rozsypywałaś sie..
Kruszyłaś sie.
Twoja dusza sie roztapiała.. Runęła.. milimetr po milimetrze.
Kochałaś ten stan..
Uwielbiałaś czuć to tu nad sercem.
Ten ból, który tak bardzo Cie wyniszczał.
Jak zakląta wpatrywałaś sie w jego już bladą twarz.
Bałaś sie jego zamglonych oczu..
Parzyły Cie jego łzy.
Jego uśmiech rozświetlał twój umysł i Twoje oczy.
Jeszcz raz spoglądasz za siebie przywołując jego twarz..
Topisz sie w powietrzu cierni.
Powietrze dusi Cie.
Wydychasz ostatni dym nikotny.
Słone łzy popijasz kolejnym kieliszkiem taniego wina.
Zapalasz nowego papierosa by zająć ręce i usta oraz ukryć jak bardzo one Ci drżą.
Wydychasz kolejny dym, który opada na Ciebie z siłą udeżających wspomnień.
Prześladują Cie. zatracasz sie w swiecie, który nie istnieje.
Stworzyłaś go sobie jedynego, niepowtarzalnego, nierealnego.
Pokochałaś to fałszywe oblicze?
Poddałaś sie miłości, która nie istnieje?
I uwarzasz to za normalne.?
Niczym Tristan i Izolda nie możecie mieć dobrego zakończenia?
Zdajesz sobie z tego sprawe czy już kopletnie sie zatraciłaś?
Czasami brakowało Ci go jak powitrza..Gdy odchodził przestawałaś oddychać..
Lecz pamiętaj kochana: " Thy true love has no end .. It's just your psyche, because it exists. You've created it."
Jak szklana prima balerina tańczyłaś w rytmie jego serca..
Zatraciłaś sie w muzyce jego głosu.-jego oddechu.
Poczułaś jego malowniczy uśmiech i oniemiałaś.
Pozwoliłaś by prowadził Twoją dłoń przez cały takt trwajcego tanga..
Do tego tańca musiałaś być z nim..
Bo jak? Sama?
Niee.
Wystarczyło że dotknął twojej przeźroczystej skóry...
Rozsypywałaś sie..
Kruszyłaś sie.
Twoja dusza sie roztapiała.. Runęła.. milimetr po milimetrze.
Kochałaś ten stan..
Uwielbiałaś czuć to tu nad sercem.
Ten ból, który tak bardzo Cie wyniszczał.
Jak zakląta wpatrywałaś sie w jego już bladą twarz.
Bałaś sie jego zamglonych oczu..
Parzyły Cie jego łzy.
Jego uśmiech rozświetlał twój umysł i Twoje oczy.
Jeszcz raz spoglądasz za siebie przywołując jego twarz..
Topisz sie w powietrzu cierni.
Powietrze dusi Cie.
Wydychasz ostatni dym nikotny.
Słone łzy popijasz kolejnym kieliszkiem taniego wina.
Zapalasz nowego papierosa by zająć ręce i usta oraz ukryć jak bardzo one Ci drżą.
Wydychasz kolejny dym, który opada na Ciebie z siłą udeżających wspomnień.
Prześladują Cie. zatracasz sie w swiecie, który nie istnieje.
Stworzyłaś go sobie jedynego, niepowtarzalnego, nierealnego.
Pokochałaś to fałszywe oblicze?
Poddałaś sie miłości, która nie istnieje?
I uwarzasz to za normalne.?
Niczym Tristan i Izolda nie możecie mieć dobrego zakończenia?
Zdajesz sobie z tego sprawe czy już kopletnie sie zatraciłaś?
Czasami brakowało Ci go jak powitrza..Gdy odchodził przestawałaś oddychać..
Lecz pamiętaj kochana: " Thy true love has no end .. It's just your psyche, because it exists. You've created it."
Każdy z nas
Myślałaś, że da sobie rade..
Myśałaś, że będzie cierpiał.
Miałaś nadzieje na jego tensknote..
Zawiódł Cie..
Tak, prosto w życiu zawiódł.
Liczyłaś na jego łzy..
A teraz? - Teraz ty rozpaczasz.
Pewnie teraz czytając to zdanie zastanawiałaś sie o kim to..
A nie przypomina Ona Ci Siebie?
Każdy taki jest.
To mnie przeraża.
Bo po każdym rozstaniu ktoś musi płakać..
Po każdym słowie następi następne..
Zdarzają sie tylko wyjątki.
Myśałaś, że będzie cierpiał.
Miałaś nadzieje na jego tensknote..
Zawiódł Cie..
Tak, prosto w życiu zawiódł.
Liczyłaś na jego łzy..
A teraz? - Teraz ty rozpaczasz.
Pewnie teraz czytając to zdanie zastanawiałaś sie o kim to..
A nie przypomina Ona Ci Siebie?
Każdy taki jest.
To mnie przeraża.
Bo po każdym rozstaniu ktoś musi płakać..
Po każdym słowie następi następne..
Zdarzają sie tylko wyjątki.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Moja świadomość
Nie wiedziała czy może istnieć bardziej chore uczucie niż to głupie szczęście jakie miała będąc z nim..
Wiedziała ,że to sie skończy..
Wiedziała, że nastapi bezdroże..
mimo to chciała cieszyć sie tymi dniami jakby należały do innej osoby..
Obserwowała każdą chwile swojego życie z kolosalnej odległości.
Spoglądała jak strasznie wszyscy zatracili sie w codziennym życiu..
Ona potrzebowała zmiany..nowego powietrza..
On potrzebował jej..
'Spoglądałaś na niego z daleka jak na wybryk natury'..
-Nie spodziewałam sie takiego końca..
Jakiego końca?
Końca nie było i nie będzie..
Jest tylko początek nowego..
Już jako dziecko rozwiązywałaś poplątane swoje znaczenie na tym świecie..
Rozwiązywałaś logike dorosłych..
Teraz jako jedna z ich nadal prubujesz ją rozwikłać.
Uważasz, za poplątane istnieć ale nie mieć znaczenie..
Byłaś i jesteś przeźroczysta niczym diament..
Ozdabiałaś jego dusze..
Czyniłaś jego życie pięknym.
"Masz prawo mnie nie nawidzieć"
- tak, mam prawo Cie kochać..
Nienawidze samej tej myśli, że Cie kocham..
Żyje że świadomością, że to tylko iluzja..
Tak, wiem że nastanie kres..ale..
jeszcze nie przyjmuje tego.. nie chce przyjąść.
Wiedziała ,że to sie skończy..
Wiedziała, że nastapi bezdroże..
mimo to chciała cieszyć sie tymi dniami jakby należały do innej osoby..
Obserwowała każdą chwile swojego życie z kolosalnej odległości.
Spoglądała jak strasznie wszyscy zatracili sie w codziennym życiu..
Ona potrzebowała zmiany..nowego powietrza..
On potrzebował jej..
'Spoglądałaś na niego z daleka jak na wybryk natury'..
-Nie spodziewałam sie takiego końca..
Jakiego końca?
Końca nie było i nie będzie..
Jest tylko początek nowego..
Już jako dziecko rozwiązywałaś poplątane swoje znaczenie na tym świecie..
Rozwiązywałaś logike dorosłych..
Teraz jako jedna z ich nadal prubujesz ją rozwikłać.
Uważasz, za poplątane istnieć ale nie mieć znaczenie..
Byłaś i jesteś przeźroczysta niczym diament..
Ozdabiałaś jego dusze..
Czyniłaś jego życie pięknym.
"Masz prawo mnie nie nawidzieć"
- tak, mam prawo Cie kochać..
Nienawidze samej tej myśli, że Cie kocham..
Żyje że świadomością, że to tylko iluzja..
Tak, wiem że nastanie kres..ale..
jeszcze nie przyjmuje tego.. nie chce przyjąść.
The dark side of my eyes
Byłeś, jesteś a może i będziesz jej pragnieniem..
Kochała Cie całym sercem przez to zroztargnenie..
Całkowicie zaślepiona twoimi zaletami, nie skupiała sie na wadze twych wad i błędów.
Pozornie kochała Cie takim jaki jesteś..
Uważała za ideał ideałów..
A on tak niecierpliwie poszukujący swojego życia...
Była jego pragnieniem..
Zapatrzony w nią niczym w wielkiej wagi obraz nie zauwarzał jak powoli upadała..
Codziennie siadali razem, nawzajem wpatrzeni w swe cudowne oczy..
Niczym szklane tafle, bez źrenic..
Pozornie tak beztrosko szczęśiwi, realnie dotykali dna..
Za każdym oddechem coraz głębiej topili sie w czarnej otchłani swej nieświadomości..
Za każdym spojrzeniem coraz dalej wkraczali w stan innej podświadomości jaką był sen..
Nawzajem objęci weszli w swoje sny.. Wstąpili na bedroża jakimi byli oni sami..
Jedno drugiego prowadziło do duchowej zagłady..
Usnęli wpół obięci szepcząc do ucha:
"This is the dark side of my eyes."
Kochała Cie całym sercem przez to zroztargnenie..
Całkowicie zaślepiona twoimi zaletami, nie skupiała sie na wadze twych wad i błędów.
Pozornie kochała Cie takim jaki jesteś..
Uważała za ideał ideałów..
A on tak niecierpliwie poszukujący swojego życia...
Była jego pragnieniem..
Zapatrzony w nią niczym w wielkiej wagi obraz nie zauwarzał jak powoli upadała..
Codziennie siadali razem, nawzajem wpatrzeni w swe cudowne oczy..
Niczym szklane tafle, bez źrenic..
Pozornie tak beztrosko szczęśiwi, realnie dotykali dna..
Za każdym oddechem coraz głębiej topili sie w czarnej otchłani swej nieświadomości..
Za każdym spojrzeniem coraz dalej wkraczali w stan innej podświadomości jaką był sen..
Nawzajem objęci weszli w swoje sny.. Wstąpili na bedroża jakimi byli oni sami..
Jedno drugiego prowadziło do duchowej zagłady..
Usnęli wpół obięci szepcząc do ucha:
"This is the dark side of my eyes."
Byłaś niczym sadysta
Naiwna myślałaś że czas ugoi jego i własne rany..
Patrzyłaś jak szlocha nieustannie prosząc o wybaczenie.
Niczym potworna bestia patrzyłaś mu w zapłakane oczy..
Kochałaś Go..
Tak, ale gdzie to wszystko sie podziało?
Gdzie podziała sie twoja litość?
Gdzee jest wspułczucie?
Gdzie miłość,która kiedyś Go obdarzyłaś.?
On, z tej miłości wyrwany niczym z pięknego snu..
Kocha Cie..Nadal ma nadzieje na lepsze jutro..
Nadal ma nadzieje, że wraz z nastaniem nocy, końcem dnia, zakńczą sie jego cierpienia..
Skąd mogłaś wiedzieć co czuje?
Mogłaś wiedzieć, nie chciałaś.
Cała twoja przyzwoitość gdzieś przepadła..
Miłość.. niby taka błoga,kojąca..
Pozory...To tylko pozory..
Nigdy więcej jej nie zaznasz...
Nie znajdziesz więcej aż tak idealnego rytmu serca dla swojego..
Nie znajdziesz takiego drugiego oddechu.
Nie znajdziesz takiego drugiego głosu..
Mówiłaś mu, że to przepadło, wybacz..
Co ty możesz wiedzieć o wybaczaniu?Jeśli sama nie jesteś zdolna wybaczyć..
Ta piękna. pozornie beztroska miłość musi minąć..
Dla kogoś może minie, dla kogoś nie..
To prawdziwe.. To tak okropnie przepiękne..
Co bardziej może łączyć ludzi niż taka chora, sadystyczna miłość?
A jednak może.. tylko nie zdawałaś sobie z tego sprawy..
Patrzyłaś jak on po woli, od wewnątrz, zabiera kawałek swojej duszy..jak wyniszcza sie boleśnie i powoli..
Patrzyłaś jak szlocha nieustannie prosząc o wybaczenie.
Niczym potworna bestia patrzyłaś mu w zapłakane oczy..
Kochałaś Go..
Tak, ale gdzie to wszystko sie podziało?
Gdzie podziała sie twoja litość?
Gdzee jest wspułczucie?
Gdzie miłość,która kiedyś Go obdarzyłaś.?
On, z tej miłości wyrwany niczym z pięknego snu..
Kocha Cie..Nadal ma nadzieje na lepsze jutro..
Nadal ma nadzieje, że wraz z nastaniem nocy, końcem dnia, zakńczą sie jego cierpienia..
Skąd mogłaś wiedzieć co czuje?
Mogłaś wiedzieć, nie chciałaś.
Cała twoja przyzwoitość gdzieś przepadła..
Miłość.. niby taka błoga,kojąca..
Pozory...To tylko pozory..
Nigdy więcej jej nie zaznasz...
Nie znajdziesz więcej aż tak idealnego rytmu serca dla swojego..
Nie znajdziesz takiego drugiego oddechu.
Nie znajdziesz takiego drugiego głosu..
Mówiłaś mu, że to przepadło, wybacz..
Co ty możesz wiedzieć o wybaczaniu?Jeśli sama nie jesteś zdolna wybaczyć..
Ta piękna. pozornie beztroska miłość musi minąć..
Dla kogoś może minie, dla kogoś nie..
To prawdziwe.. To tak okropnie przepiękne..
Co bardziej może łączyć ludzi niż taka chora, sadystyczna miłość?
A jednak może.. tylko nie zdawałaś sobie z tego sprawy..
Patrzyłaś jak on po woli, od wewnątrz, zabiera kawałek swojej duszy..jak wyniszcza sie boleśnie i powoli..
wtorek, 2 kwietnia 2013
Tyle potrafisz..
Byłam poddana..
Poruszałam sie tak jak chciałeś..
Tańczylam w takt muzyki unoszącej sie niczym kolorowy motyl..
nie, to tylko ten dym który zagłębił sie w moich plucach .
Głębisz otchłań w moim sercu.
Uzależniasz mnie niczym narkotyk.
Gdy odchodzisz boje sie..
Nieustannie boje sie, że przestane oddychać.
A czemu? Czemu tak badzo boimy sie smierci?
Przecież życie to nieustające cierpienie..
A śmierć.. Śmierć przynosie ulge..
Przyosi wyzwolenie.. kończy nasze cierpienia..
Potrzebuje Cie..
Za każdym razem kiedy Cie nie ma jest źle..
Rozwija sie nowa tragedia..
Rozpoczyna sie nowa podróż która mnie nieustannie morduje.. mimo,że o tym nie wiemy..
Rani mnie sama myśl jak to może sie skończyć..
Ranią i mordują mnie moje wspomnienia..
Każda chwila przesiąknięta smutkiem i radością..Rodością wywołaną przez twój uśmiech..
Smutkiem wywolanym niepewnością że to tylko iluzja..
Poruszałam sie tak jak chciałeś..
Tańczylam w takt muzyki unoszącej sie niczym kolorowy motyl..
nie, to tylko ten dym który zagłębił sie w moich plucach .
Głębisz otchłań w moim sercu.
Uzależniasz mnie niczym narkotyk.
Gdy odchodzisz boje sie..
Nieustannie boje sie, że przestane oddychać.
A czemu? Czemu tak badzo boimy sie smierci?
Przecież życie to nieustające cierpienie..
A śmierć.. Śmierć przynosie ulge..
Przyosi wyzwolenie.. kończy nasze cierpienia..
Potrzebuje Cie..
Za każdym razem kiedy Cie nie ma jest źle..
Rozwija sie nowa tragedia..
Rozpoczyna sie nowa podróż która mnie nieustannie morduje.. mimo,że o tym nie wiemy..
Rani mnie sama myśl jak to może sie skończyć..
Ranią i mordują mnie moje wspomnienia..
Każda chwila przesiąknięta smutkiem i radością..Rodością wywołaną przez twój uśmiech..
Smutkiem wywolanym niepewnością że to tylko iluzja..
Subskrybuj:
Posty (Atom)