Byłaś krucha niczym ze szkła..
Jak szklana prima balerina tańczyłaś w rytmie jego serca..
Zatraciłaś sie w muzyce jego głosu.-jego oddechu.
Poczułaś jego malowniczy uśmiech i oniemiałaś.
Pozwoliłaś by prowadził Twoją dłoń przez cały takt trwajcego tanga..
Do tego tańca musiałaś być z nim..
Bo jak? Sama?
Niee.
Wystarczyło że dotknął twojej przeźroczystej skóry...
Rozsypywałaś sie..
Kruszyłaś sie.
Twoja dusza sie roztapiała.. Runęła.. milimetr po milimetrze.
Kochałaś ten stan..
Uwielbiałaś czuć to tu nad sercem.
Ten ból, który tak bardzo Cie wyniszczał.
Jak zakląta wpatrywałaś sie w jego już bladą twarz.
Bałaś sie jego zamglonych oczu..
Parzyły Cie jego łzy.
Jego uśmiech rozświetlał twój umysł i Twoje oczy.
Jeszcz raz spoglądasz za siebie przywołując jego twarz..
Topisz sie w powietrzu cierni.
Powietrze dusi Cie.
Wydychasz ostatni dym nikotny.
Słone łzy popijasz kolejnym kieliszkiem taniego wina.
Zapalasz nowego papierosa by zająć ręce i usta oraz ukryć jak bardzo one Ci drżą.
Wydychasz kolejny dym, który opada na Ciebie z siłą udeżających wspomnień.
Prześladują Cie. zatracasz sie w swiecie, który nie istnieje.
Stworzyłaś go sobie jedynego, niepowtarzalnego, nierealnego.
Pokochałaś to fałszywe oblicze?
Poddałaś sie miłości, która nie istnieje?
I uwarzasz to za normalne.?
Niczym Tristan i Izolda nie możecie mieć dobrego zakończenia?
Zdajesz sobie z tego sprawe czy już kopletnie sie zatraciłaś?
Czasami brakowało Ci go jak powitrza..Gdy odchodził przestawałaś oddychać..
Lecz pamiętaj kochana: " Thy true love has no end .. It's just your psyche, because it exists. You've created it."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz