sobota, 27 kwietnia 2013

Ciągły płomyk mej nadziei

Jej słowa traciły blask gdy tylko otworzyła usta.
Jej twarz stawała się coraz bardziej blada z każdym morderczym ruchem.
Kto taki sprawił, że stałaś się pusta?
Przez te ciche dni wydaje mi się, że jestem duchem.

Czemu dajesz się upokarzać 
ciągle o sobie przypominając?

Czemu nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś może Ciebie zapomnieć,
Może Cie wyrzucić.?

Rozbita, jak ze szkła rozsypałaś się w  powietrzu.
Bawiłaś się w nieudolnego detektywa?
Nikt nie wie co tak na prawdę czułam w swoim wnętrzu.
Szorując słodko-gorzkie wspomnienia, ślady jego obecności zmywam.

 Czemu ciągle drżą Ci ręce?
Czemu słuchasz głuchego głosu serca?
Czemu tak bardzo chcesz znać wytłumaczenie?
Przecież to może zaboleć.

Każde słowo, każdy ruch jego,wypełnia me  myśli.
Byle było już jak kiedyś..
Beztrosko, radosna..
Błąkająca się po świecie.
Nie znałam powodu tego stanu..
Chyba  nadal nie chcę.

Słysze wszystko znów, odnowa.
Słysze jego śmiech, który ciągle wypełnia me serce
ale co ja mogę, przecież to są tylko słowa.
Czuje ten sam dotyk, to dlatego ciągle drżą mi ręce. 

***
Przyjaźń miała wszystko skończyć.
Rozpoczęła dużo więcej.
Czemu mieli wszystko niszczyć?
Przyjaźń- układ wszystko zburzył.
***
Trwało wszystko to tak długo.
Słowo 'kacham' już wyblakło?
Nic nie znaczy?

Wyblakły uśmiech, wyblakłe łzy.
Przyczyna?
Na pewno ty. 


Mieli wielkie wątpliwości co do końca tej to bajki.
Gdzieś im umkło to w sekundzie.
Ostatnie dni dla niej wiecznością się zdały.

Kto żył długo i szczęśliwie?
Kto czuł to co wypełnia dusze?
Kogo słowa znaczą wszystko?
Mówię, piszę, ale przecież nic nie muszę.

Słowa topią się w powietrzu.
Oddech ginie gdzieś w ich tłumie.
Ludzie? ciągle szepczą:
"Czy ona nic nie rozumie?"

Słucham ciszy, patrze w sufit.
Nadzieja w oczach lekko gaśnie.
Żar w źrenicach się pojawia gdy usłyszy, zobaczy, przeczyta.
Słowa w kłamstwo, smutkiem owijane.

***

Wsłuchaj się choć raz w głos rozumu.
Otwórz okno, spójrz mu w oczy.

Zgaś płomyki już tęsknoty.
Zgaś płomyki już nadziei.
Życie zawsze swoim torem.
Życie kiedyś kolorami się mieni,
kiedyś krucha jak ze szkła.
Teraz wstanie już spod łez?
Jednak mnie ciągle  ta gorzka przysłania mgła.
Jednak mnie ciągle o jutro dopada stres.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz