W toksycznym powietrzu unosisz sie jak duch..
Mógł Cie skruszyć , wystarczy jeden płynny ruch.
Rękoma na nowo prubujesz ukryć twarz.
Ciągle zapatrzona w zamglony pejzaż.
Ciągle otulana nowymi przeżyciami.
Ciągle borykała sie z upartymi myślami.
Upadła już od środka..
W umyśle już wszystkie pozytywne myśli zamknięte- kłódka.
Ciągle szukała miejsc gdzie wykażą wsparcie.
Ciągle lękała sie o nocnych zmazów najście.
Unosiła sie blada, niby nie wyspana,
Lecz nikt nie wiedział że w nocy jej twarz została łzami zalana.
Jej spuchniete oczy, niby niewyspane,
lecz tak naprawde natłokiem wspomnień były zasłaniane.
Udawany uśmiech, zawsze wymuszony,
Ten jej prwdziwy przez świadomość już dawno skradziony..
Zawsze drżące ręce, chyba nienormalna,
lecz to tylko iluzja, zawsze aktualna-
-a może i była nieobliczalna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz