Byłeś, jesteś a może i będziesz jej pragnieniem..
Kochała Cie całym sercem przez to zroztargnenie..
Całkowicie zaślepiona twoimi zaletami, nie skupiała sie na wadze twych wad i błędów.
Pozornie kochała Cie takim jaki jesteś..
Uważała za ideał ideałów..
A on tak niecierpliwie poszukujący swojego życia...
Była jego pragnieniem..
Zapatrzony w nią niczym w wielkiej wagi obraz nie zauwarzał jak powoli upadała..
Codziennie siadali razem, nawzajem wpatrzeni w swe cudowne oczy..
Niczym szklane tafle, bez źrenic..
Pozornie tak beztrosko szczęśiwi, realnie dotykali dna..
Za każdym oddechem coraz głębiej topili sie w czarnej otchłani swej nieświadomości..
Za każdym spojrzeniem coraz dalej wkraczali w stan innej podświadomości jaką był sen..
Nawzajem objęci weszli w swoje sny.. Wstąpili na bedroża jakimi byli oni sami..
Jedno drugiego prowadziło do duchowej zagłady..
Usnęli wpół obięci szepcząc do ucha:
"This is the dark side of my eyes."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz