Tygodnie mijały tak szybko, że nawet nie zdążyłam wszystkiego przemyśleć przypomnieć. Szkoła i przyjaciele pochłaniały całe moje życie. Darren jakby rozpłynął się w powietrzu. Nie utrzymywałam z nim kontaktu. Może tak będzie lepiej. Może lepiej dla mnie jeśli będę się trzymać z dala od wszystkiego co niebezpieczne. Codziennie ten sam plan: Szkoła> Spotkanie z Heylie i Lorenzo> dom>plaża>dom. Na tym kończyło się moje życie..
Potrzebowałam odrobiny czegoś nowego by nie zapaść się w rutynie. Trochę świeżego powietrza. Czcze marzenia.
Znów poniedziałek. Poszłam do szkoły zbyt wcześnie, musiałam jeszcze czekać. Dziś miał się odbyć bal powitalny i występ nie znanego mi zespołu ,, dead thoughts" - Jezu- jedyne co wyszło mi z ust po przeczytaniu nazwy z ulotki.
Praktycznie wszystkie dziewczyny chodziły z ich logo wypisanym na koszulkach. Każdy z niecierpliwieniem czekał na ich występ. Wszyscy szeptali coś o Dead Thoughts .
Przyszedł czas balu. Weszłam na sale z Heylie.
- Czy to rzeczywiście możliwe, że o nich nie słyszałaś?- pytała z niedowierzaniem.
-Never.
-Wow.
Ciemność i dym unoszący się w powietrzu przecinału kolorowe lasery i światła.
Dj zapowiedział wejście zespołu i nagle wszyscy ucichli. Przestali tańczyć, krzyki i wiwaty. Na scenę wyszedł perkusista i wokalista zespołu..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz