sobota, 29 czerwca 2013

Prawdziwe życie VI

                          Tygodnie mijały tak szybko, że nawet nie zdążyłam wszystkiego przemyśleć przypomnieć. Szkoła i przyjaciele pochłaniały całe moje życie. Darren jakby rozpłynął się w powietrzu. Nie utrzymywałam z nim kontaktu. Może tak będzie lepiej. Może lepiej dla mnie jeśli będę się trzymać z dala od wszystkiego co niebezpieczne. Codziennie ten sam plan: Szkoła> Spotkanie z Heylie i Lorenzo> dom>plaża>dom.  Na tym kończyło się moje życie.. 
                    Potrzebowałam odrobiny czegoś nowego by nie zapaść się w rutynie. Trochę świeżego powietrza. Czcze marzenia. 
                   Znów poniedziałek. Poszłam do szkoły zbyt wcześnie, musiałam jeszcze czekać. Dziś miał się odbyć bal powitalny i występ nie  znanego mi zespołu ,, dead thoughts" - Jezu- jedyne co wyszło mi z ust po przeczytaniu nazwy z ulotki.
Praktycznie wszystkie dziewczyny chodziły  z ich logo wypisanym na koszulkach. Każdy z niecierpliwieniem czekał na ich występ. Wszyscy szeptali coś o Dead Thoughts . 
                      Przyszedł czas balu. Weszłam na sale z Heylie. 
- Czy to rzeczywiście możliwe, że o nich nie słyszałaś?- pytała z niedowierzaniem.
-Never. 
-Wow. 
 Ciemność i dym unoszący się w powietrzu przecinału kolorowe lasery i światła. 
Dj zapowiedział wejście zespołu i nagle wszyscy ucichli. Przestali tańczyć, krzyki i wiwaty. Na scenę wyszedł perkusista i wokalista zespołu..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz