Opuszczam swoje powieki.
Cały pokój wiruje
Co sie dzieje?
Rzeczy tracą swoje ostre kontury.
Sufit powoli opuszcza sie na mnie.
Jeszcze chwila a zawali się,przygniecie moje ciało.
Zakrywam swe oczy.
Nie chce być świadoma co się dzieje...
Nic nie jest na swoim miejscu.
Próbuje jeszcze raz przyprowadzić wszystko do normy.
Leżę bezsilna.
Nie mijają trzy minuty a czuję jak powoli staczam się w objęcia Morfeusza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz